Najbliższe protesty

warszawsolidarnośćW styczniu odbędą się kolejne trzy protesty taksówkarzy organizowane przez NSZZ „Solidarność” taksówkarzy oraz Związek Zawodowy Taksówkarzy „Warszawski Taksówkarz”.

Nasze postulaty nie zmieniły się. Nadal żądamy przypisania licencji do osoby (czyli do PESEL-u), wprowadzenia pośrednika w przewozach osób do przepisów prawnych oraz przywrócenia limitów, ale w formie parytetu. 20 stycznia protestujemy pod Kancelaria Premiera Rady Ministrów w Al. Ujazdowskich, 22 stycznia na Rondzie czterdziestolatka czyli przy Dworcu Centralnym, natomiast 26 stycznia na dojeździe do Lotniska im. Chopina na Żwirki i Wigury oraz na Narkiewicza (odchodząca od Wirażowej). Wszystkie protesty będą miały formę stacjonarną. 20 i 22 stycznia spotykamy się na Torwarze o godzinie 13, natomiast 26 stycznia spotykamy się o godzinie 13 na parkingu pod Obi na Ursynowie. Protesty zostały zgłoszone jako zgromadzenia publiczne na godzinę 14, a więc wszystko odbędzie się zgodnie z prawem. Czas trwania protestów to 1 godzina.

Po krótce chcemy wytłumaczyć istotę postulowanych przez nas zmian w prawie oraz kwestię proponowanych przez Ele, Sawy, Super oraz Tele400400 zmian w prawie. Te cztery firmy pracują nad własną koncepcją zmian w przepisach. Ograniczyły się do dwóch kwestii: wprowadzenia pośrednika przy przewozach osób oraz walki z uczciwą konkurencją, jaką jest myTaxi i iTaxi. Pierwsza sprawa w teorii jest zbieżna z naszym postulatem i gdyby została przygotowana w sposób prawidłowy, uczciwy i bezkompromisowy, chroniący interesy legalnych licencjonowanych taksówkarzy oraz uczciwych pośredników, wówczas w pełni byśmy to poparli. Jednakże w praktyce odbiega od naszej koncepcji, ponieważ skierowana jest przeciwko tzw. „duchom” czyli firmom typu As czy Night Drivers, ale nie rusza oszustów jeżdżących m.in. w części z tych firm na lewych oświadczeniach. A to ponad 2 tys. samochodów w Warszawie. Dlaczego tak jest to oczywiste. Nikt nie wyłoży (sporych) pieniędzy na walkę z samym sobą. Niestety bez przypisania licencji do osoby nie da się skutecznie walczyć z tym procederem. Pozostaje furtka w orzecznictwie, która nie pozwoli zrobić krzywdy takim firmom jak Sawa, Glob czy Bayer. Drugą półprawdą obwieszczoną przez te firmy jest informacja, że „Warszawski Taksówkarz” wyszedł z ostatniego spotkania. Rzeczywiście opuściliśmy spotkanie przed jego zakończeniem. Ale w Biuletynie Ele Taxi zabrakło informacji o tym, że większość uczestników pierwszego spotkania nie pojawiła się już na drugim. Na trzecie przyszła tylko garstka przedstawicieli, z czego i tak inicjatywę tych czterech firm popiera tylko pan Więckowski (oczywiście poza nimi samymi). W związku z powyższym nasze wyjście ze spotkania jest raczej zachowaniem w pełni zrozumiałym, a nie czymś dziwnym. A na pewno nie przyłożymy ręki do pogorszenia sytuacji taksówkarzy, a do tego prowadzi próba walki z iTaxi i myTaxi. Chodzi o ograniczenie taksówkarzom możliwości wspomagania się tymi aplikacjami.

Nadmienić należy, że przypisanie licencji do osoby w niczym nie ogranicza możliwości firm typu Ecocar, ponieważ nadal można zatrudniać taksówkarzy, z tą różnicą, że to taksówkarz musi mieć licencję. Nie ma możliwości zatrudnienia kogoś na jakieś oświadczenie. Albo delikwent ma licencję albo jej nie ma. I nie ma możliwości zasłaniania się oświadczeniem. Po drugie nieprawdą jest, że przypisanie licencji do osoby otwiera drogę do większej liczby licencji. W tej chwili też nie trzeba mieć samochodu, żeby legalnie jeździć w charakterze taksówkarza. Trzeba zdać egzamin i być niekaranym. Jeździ się na licencji pracodawcy. A więc liczba samochodów na mieście jest taka sama. A ponadto (i to jest najważniejsze) rozpatrywanie jednego postulatu w oderwaniu od innych nie ma sensu. A przecież jednym z naszych postulatów jest przywrócenie limitów. I nie w formie nakładania tego limitu przez samorząd (to już mieliśmy i przez ostatnie lata był on corocznie podnoszony o 500 mimo protestów taksówkarzy), ale stałego parytetu liczby licencji do liczby mieszkańców gminy/miasta.

Należy też wprowadzić definicję pośrednika i zasady jego karania za współpracę z oszustami bezprawnie wykonującymi transport drogowy osób samochodami z homologacją do 9 osób. Karanie przewoźników nic nie daje. Na jednego złapanego przychodzi dwóch następnych. Tylko karanie organizatorów nielegalnego procederu może przynieść efekty. Ale kary muszą odstraszać, a więc być wysokie. Te „wysokie” kary wg wspomnianych wyżej korporacji to 15 tys. złotych. Co to jest dla Sawy zapłacić 15 tys. dwa razy w roku? A gdyby prezes Sawy miał trafić na 3 lata do więzienia? Może by się zastanowił dwa razy? Ale na to oczywiście korporacje nie chcą się zgodzić. Lepiej udawać, że się walczy, niż rzeczywiście walczyć z patologią, którą samemu się współtworzy lub współtworzyło.

O konieczności powrotu do limitów nie musimy chyba przekonywać taksówkarzy. A przynajmniej mamy taką nadzieję.

Tak więc wszystkich zapraszamy 20, 22 i 26 stycznia we wskazane miejsca.