„Nie” dla planów ministra Gowina


Minister Gowin zapowiedział deregulację zawodów. Taksówkarzy użył jako tarczy strzelniczej by tę deregulację umotywować. Co Minister i rząd ma w zamyśle – nie wiem, wiem jednak, jako taksówkarz, że tak robiona deregulacja spowoduje chaos.

Jestem taksówkarzem, więc siłą rzeczy porusza mnie pomysł Platformy Obywatelskiej, sprzedany opinii publicznej ustami ministra Gowina o deregulacji zawodów. Porusza, ale nie dziwi. Nawet sam Gowin mnie nie dziwi, mimo że człowiek to światły, wykształcony i zdawać by się mogło inteligentny.Minister Gowin sam jest owocem deregulacji, o której tak wiele ostatnio mówi, widać mu się to spodobało i chce byśmy wszyscy byli zadowoleni, by nam się też podobało.Niekompetentny polityk optuje za niekompetencją. Filozof, działacz katolicki, publicysta-teolog. Czy ktoś w jego karierze dostrzega doświadczenia z wymiarem sprawiedliwości? Nie! Tak więc odpowiedź na pytanie, dlaczego Gowin jest za deregulacją, jest prosta – nie trzeba być fachowcem w danej dziedzinie, by ją uprawiać. Biedny ten nasz wymiar sprawiedliwości. Sądy, prokuratury, adwokaci, notariusze, radcy prawni… współczuję Wam. Do tej pory z racji Gowina współczułem Wam, teraz współczuję i sobie.Dla Gowina sprawiedliwość to za mało, naprawia, między innymi, rynek taxi. Zauważcie, nie minister transportu, czyni to minister sprawiedliwości, z wykształcenia filozof.Pominę na razie taksówki, które medialnie stały się sztandarem deregulacji zawodów, proponowanej przez PO. Nie będę też przytaczał argumentów, dlaczego to jestem przeciw proponowanym rozwiązaniom, ponieważ nie argumenty tu są ważne, nie liczą się wyważone racje, interes społeczny, mądrość, rozwaga. W obecnych sporach w Polsce (leki, ACTA, system emerytalny, deregulacja) w ogóle nie liczy się to, która ze stron sporu ma rację.
W Polsce liczy się zupełnie coś innego. Liczy się kto ma władzę i kto na tę władzę w danym momencie chce głosować. By być precyzyjnym, to nawet nie kto chce głosować, a ile procent jest na wskaźniku poparcia. Efekty widzimy wszyscy i wszędzie. Popękane autostrady, po których jeszcze samochody nie jeździły, dziury na niemal każdej studzience w jezdni, bałagan w szkolnictwie, brak żłobków, wielodniowe kolejki do lekarza każdej specjalności, chaos w aptekach, kolejki do przedszkoli, afery w wojsku, wpadające na siebie pociągi, bałagan na kolei. Co jeszcze musi się stać, by bylejakość przestała być naszą domeną, byśmy na spartaczoną robotę nie wzruszali obojętnie ramionami, przyzwyczajeni, że tak to już jest i inaczej nie będzie.
Ależ się rozmarzyłem, cokolwiek by się nie stało to światełka w tunelu nie widać. Ten i każdy poprzedni rząd patrząc wstecz ma w głębokim poważaniu mądrość, rozsądek i pracę zmierzającą do poprawy bytu społeczeństwa. Poprzez partykularne interesy, interesiki, szukając owych słupków poparcia czyni wszystko doraźnie, na pokaz. Nawet teraz, gdy ma kilka lat spokoju do kolejnych wyborów. Im (politykom) weszło w krew to ciągłe gonienie zajączka jakim jest wyborca. Mam wrażenie jakby ten wyborca to nie był obywatel kraju ale jakaś dana statystyczna. Zresztą, czy inaczej się nas traktuje?
Sarkazm mnie przepełnia i z sarkazmem o Panu Ministrze tu piszę, ale jest pan Gowin w tej całej układance, która nazywa się Polską niezmiernie dziś ważnym elementem, który zamiast naprawiać próbuje psuć. Taksówki.
Deregulację rynku taxi mamy już w swojej historii, jeśli dobrze pamiętam to 24 lata temu, chaos analogiczny do tego jaki jest obecnie planowany zafundował Polakom minister Wilczek. Też niekompetentny minister, w innym rządzie, komunistycznym co prawda, ale czy to jedyne co powinno te rządy różnić?
Szkoda, że minister Gowin nie jest historykiem, a jedynie historykiem filozofii, może wówczas, znając historię powszechną, zostawiłby ten rynek fachowcom. Poza tym choć Ministerstwo Sprawiedliwości nie jest od ścigania, z nazwy przynajmniej, a od sądzenia, to chcę tu Panu Ministrowi delikatnie wypomnieć, że cały czas po ulicach Warszawy, a i innych miast Polski również, jeżdżą podrabiane taksówki, przewóz osób, że tysiące ludzi śmiejąc się w twarz uczciwym taksówkarzom odbiera nam chleb, a Pana resort nic z tym nie robi. Mniemam, że doszliście do wniosku, poruszeni swym brakiem efektywnego w tej materii działania, że jak uwolnicie wszystko i puścicie na żywioł to problem sam zniknie – nielegalni staną się legalni i spać będzie można spokojnie, że prawo jest przestrzegane.Zapewniam Pana Ministra jednak, że spać spokojnie temu rządowi, samorządom, władzom miast i miasteczek nie pozwolimy. Czara się przelała. Używacie taksówkarzy jak tarczy, by dopełnić swoje chore zamysły. Taksówkarze są do tego dość wygodni, nie mamy „dobrej prasy”, ludzie postrzegają nas pejoratywnie. To efekt działań wspomnianego wyżej Ministra Wilczka oraz kolejnych rządów „wolnościowych”. Deregulacji rynku taxi dokonaliście już dawno i dokonujecie na co dzień.Nikt nie kontroluje fałszywych taksówek, nie usuwa z miast oszustów ukrywających się pod różnorakimi szyldami „przewóz osób”, nie wykonujecie nawet pozornych w tej materii działań. Zbliża się 7 kwietnia, dzień, gdy uchwalona rok temu ustawa transportowa powinna wprowadzić ład w przestrzeni transportu taksówką. Ustawa ta dała roczne vacatio legis, przyzwalające w myśl jej zapisów łamać prawo. Jak widać łamanie prawa w świetle prawa (vacatio legis do ustawy transportowej dało prawo przez rok jeździć bez licencji taxi) tak się komuś spodobało, że postanowił wprowadzić to w życie poprzez ową pośpieszną deregulację.My, taksówkarze mamy dość tej bylejakości, udawania, że instytucje państwa powołane do tego coś robią by dokonać nie deregulacji, ale regulacji naszego rynku. Jako taksówkarz chciałbym spokojnie pracować, z uśmiechem wozić ludzi, nie chcę tym ludziom utrudniać życia blokując miasta, wprowadzając w nich zamęt. Nie chcę, ale muszę, Panie ministrze Gowin, muszę…
Zenon Chmielewski