Obywatelskie ujęcie i inne kwestie prawne

W piątek, 8 kwietnia, taksówkarze zrzeszeni w „Warszawskim Taksówkarzu” dokonali obywatelskiego ujęcia kierowcy Ubera, który złamał zapisy art. 5B oraz art 18, ust. 4b Ustawy o transporcie drogowym oraz art. 111 Ustawy o podatku od towarów i usług. I ponownie niektóre media zaczęły wypisywać bzdury na ten temat. Dlatego podaję kilka faktów dotyczących działania Ubera oraz samego obywatelskiego ujęcia.
Obywatelskie ujęcie to przywilej wynikający z art. 243 kpk. Muszą zostać spełnione pewne warunki, aby ujęcie było zgodne z prawem:

– delikwenta trzeba zatrzymać na gorącym uczynku lub podczas pościgu bezpośrednio po popełnieniu czynu zabronionego;

– musi zachodzić obawa, że bez ujęcia nie uda się zidentyfikować sprawcy;

– ujętego należy bezzwłocznie przekazać policji.

Dochowaliśmy wszystkich tych warunków. Panią zatrzymaliśmy podczas pościgu bezpośrednio po potwierdzonym przez świadka wymienionych wyżej przepisów i jednocześnie na gorącym uczynku podczas ponownego popełniania w/w czynów. Natychmiast na miejsce została wezwana policja.
Interesujące jest stwierdzenie pewnego prawnika, ze taksówkarze nie mogli wiedzieć, czy ujęta pani popełnia w/w czyny. Jak rozumiem, pan prawnik był na miejscu i wie lepiej od nas, co wiemy, a czego nie wiemy. To informuję, że mieliśmy zeznania dwóch kolejnych klientów tej pani. Mało tego, szef Ubera na Polskę sam w mediach przyznawał, ze kierowcy Ubera nie mają kas fiskalnych i licencji, bo nie muszą ich mieć. oczywiście od jakiegoś czasu wiążącą wykładnię prawa w Polsce tworzy pan Kacper Winiarczyk. polecam jego usługi wszystkim, którzy chcą mieć problemy z prawem. Ja natomiast załączam treść odpowiedzi Ministerstwa Finansów na pytanie, czy kierowcy wykonujący transport drogowy osób i rozliczający się bezgotówkowo muszą mieć kasy fiskalne.

Odpowiedź MFJeśli chodzi o obowiązek posiadania licencji, to art. 5b ustawy o transporcie drogowym także nie pozostawia złudzeń. Każdy wykonujący transport drogowy osób musi posiadać stosowna licencję. Przyjmuję do wiadomości, ze niektórym to się nie podoba. Mi też wiele przepisów się nie podoba. Ale w takim przypadku lobbuje się za ich zmianą, a nie łamie. Przynajmniej taka kolejność obowiązuje w cywilizowanych społeczeństwach. Niestety u nas część dziennikarzy wychwala łamanie prawa i namawia do dalszej działalności przestępczej.

Uber twierdzi też, że do niczego nie doszło, ponieważ pani łamiąca prawo została puszczona po sporządzeniu protokołu pokontrolnego. Po raz kolejny gratuluję znajomości prawa zarówno panu Winiarczykowi, jak i dziennikarzom przez niego opłacanym. Procedura wygląda w ten sposób, że na miejscy sporządzany jest protokół oraz przesłuchiwani są świadkowie. I tyle. Dopiero później policja przekazuje sprawę przestępstwa karno-skarbowego do stosownego US, a protokołu dotyczące złamania Ustawy o transporcie drogowym do ITD. I tam ruszają postępowania. Dziennikarzom proponuję zasięgnąć języka w tych instytucjach. Jako ciekawostkę podam tylko, że 17 września ubiegłego roku policja i ITD skontrolowały kilkunastu nielegalnych przewoźników. Wszystkie kontrole zakończyły się nałożeniem kar administracyjnych. Oczywiście Uber zaraz odpowie, ze nie ma wyroków. Nie ma. Te będą za rok. Tyle trwa postępowanie, gdy ukarany przewoźnik się odwołuje. I Mazowiecki ITD nie potwierdzi kontroli Ubera, bo Uber nie jest stroną. Są nią jego kierowcy. Ale występują w sprawach jako niezależne podmioty. Ale nie powinno być problemu z uzyskaniem potwierdzenia, ze pasażerowie zaznawali, ze przewoźników zamawiali poprzez aplikację Ubera. W ten oto sposób organizator nielegalnego procederu jest nietykalny.

I na koniec pewna przestroga dla kierowców zapatrzonych w pana Winiarczyka. Kilka lat temu taksówkarze łapali tzw. bagażówki. Jeździły one w Wawa Taxi. Też mieli wyprane mózgi. Najpierw przekonywano ich, ze jeżdżą legalnie, bo na taksówkę bagażową nie potrzebna jest licencja. Po kontrolach usłyszeli, ze przecież nic się nie stało. Po kontroli normalnie odjechali. Rekordzista, gdy uprawomocniła mu się pierwsza kara, był już po kolejnych trzech kontrolach. A wtedy kary wynosiły 15 tys. Chciał się wieszać. Oczywiście Wawa mu nie pomogła. Oby dla Was też nie było za późno. Tym bardziej, że popełniacie jeszcze przestępstwa karno-skarbowe.
Jarosław Iglikowski